2007:05,06, 07 , 08,09, 10,11 12
2008: 01, 02,03, 04, 05, 06, 07, 08, 09, 10, 11, 12
2009: 01, 02,03, 04, 05, 06, 07, 08, 09, 10, 11, 12
2010: 01, 02,03, 04, 05, 06, 07, 08, 09, 10, 11, 12
2011: 01, 02,03, 04, 05, 06, 07, 08, 09, 10, 11, 12

linki: Karinka, Juti,Polly, io, Camila, Ewelina, Dudzia, Ero



Liceum

21.05.2011 :: 19:53 Komentuj (1)

Tak jak zawsze, kiedy kończy się jakiś okres w moim życiu, tak i teraz postanowiłam zrobić pewne podsumowanie ostatnich lat mojego życia. Nie chcę ryzykować tu stwierdzenia "trzech najlepszych lat mojego życia" bo przecież dopiero po pewnym upływie czasu będę mogła stwierdzić, czy rzeczywiście tak było. Fakt jest jednak taki, że ostatnie lata ukształtowały mój charakter, pozbawiły mnie złudzeń i niemożliwych do osiągnięcia marzeń, nauczyły trwać w swoich przekonaniach, pokazały, że nie zawsze wszystko musi iść po mojej myśli.

Wydaje mi się, że troszeczkę dorosłam. Ale tylko w minimalnym stopniu. Nie wyzbędę się przecież bajek Disneya i marzeń o księciu :) Może i jestem przez to infatylna, ale to część mnie. Wyzbywając się pewnych cech charakteru, które nie pasują innym, przestałabym być sobą.

Nie przedłużając, przedstawiam wszystkim okres liceum oczami Marty Boreckiej.



 

klasa pierwsza




Pójście do liceum, do klasy, w której nie miałam żadnej bliżeszej koleżanki (tak, tak. Do tej pory z Olgą ubolewamy nad odejściem od nas Karo i Sylwii) okazał się nie tak złym pomysłem jak na początku myślałam. Wylane łzy, pójscie do zespołu tanecznego, za którym wcześniej nie przepadałam, poznanie nowych ludzi, utwierdzenie się w przekonaniu, że gdzies zawsze są otwarte drzwi. Epoka zmierzchu, Jane Austen i Kings of Leon. Nieprzespane noce, pierwsze lekcje prawdziwego języka polskiego, pokochanie chirurgów, półmetek i „szkolna polana”. Zwierzenia w Bochnii, poznanie wspaniałych nauczycieli, szczera nienawiść do biologii i chemii, zabawa w teatr. Początek przyjaźni z księdzem i zdobycie tytułu „kościelnego choreografa”.




























































klasa druga 



 Najlepsze wakacje życia. Powstanie obory I zaciśnienie przyjaźni. Zafarbowanie włosów na wściekły rudy, wyjście z dołka, nowe znajomości. Owocna wycieczka na Ukrainę, pokochanie biologii i chodzenie na 7 rano na zajęcia do szkoły, by posłuchać o cyklu rozwojowym paprotnika. Własny półmetek, niezliczona ilość 18-stek, oborowe spotkania, grille, wycieczki. Świetne wykłady na UJ, najlepszy układ cheerleaders w zyciu, pokochanie Kasabiana i Stereophonics.


























Uploaded with ImageShack.us






















Klasa trzecia


Powrót do Zakopanego (Kochany <3) , sesje zdjęciowe, spotkania obory, ślub Łyduni, rozłąka z przyjaciółkami, (nie)zapomniana parapetówka, deszczowa Litwa, studniówka, ale przede wszystkim matura. Rozterki, podejmowanie ciężkich decyzji, kiełkująca miłość do chemii, pociąg do zywego mięsa, dylemat pomiędzy neuro a kardio (który został rozwiązany 18 maja dzięki arkuszowi maturalnemu, który przekreślił wszelkie moje marzenia), powrót do zycia w zgodzie z resztą klasy, poznanie życia intymnego wszystkich istot żyjących i aminokwasu odpowiadającego za stan zakochania. Nadanie szkolnemu zespołowi nazwy „Freeq” (nareszcie nie grupa „cheeleaders” :D), po dwuletniej przerwie występ w Wolbromiu, wylany pot na sali rytmiki i tryliony przeróbek muzyki. Mnóstwo nerwów, mnóstwo wspomnień.